Publikacje

12.02.2018 | autor: Marek Jurek

Gość Niedzielny - Marek Jurek: Prawda o wojnie

Obojętność wobec wojennych cierpień Polski jest hańbą współczesnego świata.



Hitler, rozpoczynając wojnę, polecił swym dowódcom bezlitosną rozprawę z Polską. Niemcy dosłownie od początku wojny realizowali ten plan. Jeszcze zanim z myśliwców zaczęli strzelać do rodzin masowo uciekających przed frontem („żeby powiększać zamęt na zapleczu”), wojnę zaczęli od napadu na śpiący i bezbronny Wieluń, kiedy to zamordowano ponad tysiąc osób. To był początek konsekwentnie realizowanego terroru.



Zapewne wielu ludzi za granicą jest przekonanych, że poza Zagładą Żydów represje niemieckie dotyczyły jedynie polskiego oporu, że Polacy ginęli z bronią w ręku. To nieprawdziwe wyobrażenie. Andrzej Trzebiński był jednym z najzdolniejszych poetów i eseistów pokolenia urodzonego już w wolnej Polsce. Jak oni wszyscy w czasie wojny był prawie chłopcem. Gdy go zamordowano, miał dwadzieścia jeden lat. Choć chciał być żołnierzem, był tylko redaktorem. Pisał wiersze wzywające do walki, ale zginął, bo wykryto, że jada w stołówce bez uprawnień. Aresztowano go i zamordowano w odwetowej egzekucji ulicznej. Z zagipsowanymi ustami, żeby mordowani nie wznosili okrzyków. Poprzednik Andrzeja Trzebińskiego na stanowisku naczelnego redaktora ich literackiego magazynu, Wacław Bojarski, też chciał być żołnierzem i nawet zginął w akcji od kuli. Zastrzelił go niemiecki policjant, gdy składał wieniec pod pomnikiem Kopernika, w 400. rocznicę śmierci. Choć marzył o walce, pisał tylko eseje i wiersze. Tak ginęła młoda inteligencja – na ulicy, bez broni. Profesorów uniwersytetów Niemcy mordowali w zaplanowanych akcjach, ich – tak przez przypadek.



Arcybiskup Antoni Nowowiejski był wybitnym uczonym, doktorem honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego, autorem pomnikowego „Wykładu liturgii Kościoła katolickiego”. Niemcy aresztowali go zaraz na początku wojny, jako osiemdziesięcioletniego starca. Zginął w drugim roku walk, rozstrzelany. Sam do nikogo nie strzelał. Biskupa Michała Kozala Niemcy uwięzili już w 1939 roku; zginął w obozie koncentracyjnym, gdzie wywieziono go ze wszystkimi profesorami i studentami włocławskiego seminarium. Profesor Stefan Wyszyński, późniejszy kardynał i prymas Polski, został na czas odesłany z seminarium; był jednym z ocalonych z tego ludobójstwa na polskim duchowieństwie. Ginęła nie tylko inteligencja. W akcjach „pacyfikacyjnych” Niemcy spalili i wymordowali setki wsi. Polacy byli zamienieni w helotów tego XX-wiecznego pogaństwa, niewolników, których wolno, a w wielu sytuacjach należy zabijać.



Zagłada Żydów przeprowadzona przez Niemców nawet na tle tych zbrodni była czymś bezprzykładnym i zawsze trzeba pamiętać o jej wyjątkowości. Jest niegasnącą przestrogą. Niemcy urządzili polowanie na ludzi, zabijając bez wyjątku wszystkich: dzieci, kobiety, starców. To, że Izrael nie zgadza się, żeby o tym zapomniano, jest wypełnieniem oczywistego obowiązku pamięci. Uczestnicząc w tej pamięci, mamy też obowiązek przypominać o tych ofiarach, o których, jak się w ostatnich dniach okazało, nie pamięta (i co znacznie gorsze – nie chce pamiętać) prawie nikt prócz nas. Ta obojętność jest hańbą współczesnego świata.



Oczywiście – należy pamiętać nie tylko o ofiarach zbrodni, ale i o tych, którzy oddali życie, by położyć im kres. Polska stawiła opór Niemcom Hitlera jako pierwsza i walczyła do końca, nawet gdy straciła już nadzieję na niepodległość. Westerplatte, bitwa o Anglię, Narvik, Tobruk, Monte Cassino, powstanie warszawskie, Jałta, proces szesnastu w Moskwie. Amerykański Sekretariat Stanu powinien pamiętać, że Jałta była nie tylko przeniesieniem uznania dyplomatycznego na „prosowiecki” rząd, ale legalizacją barbarzyństw sowieckich popełnionych w czasie drugiej sowieckiej okupacji w Polsce. Ministrowie i przedstawiciele „unieważnionych” w Jałcie polskich władz zostali sześć tygodni później aresztowani, wywiezieni do Moskwy, uwięzieni i poddani torturom. Amerykanie zresztą namawiali władze Państwa Podziemnego do podjęcia kontaktów z Sowietami, po których ich porwano. Może w tej sprawie kongresmeni, którzy niedawno pisali do naszego Prezydenta, wydaliby jakieś oświadczenie. Zbliża się rocznica, więc jest okazja, by uczciwym głosem oczyścić trochę amerykańską pamięć o ciemnych stronach wojennej polityki.



Okupacja była nie tylko czasem męczeństwa i oporu, ale również niekontrolowanego bezprawia. Przestępstwa okupacji obciążają rachunek Niemiec, bo to Niemcy uniemożliwili Polsce ochronę swych obywateli. Bandytyzm czy akty zdrady dotykały jednocześnie Polaków i Żydów. Rodzinę Ulmów i ukrywających się u nich ludzi zadenuncjował prawdopodobnie ktoś z sąsiadów. Nie wiemy, czy z zawiści wobec ukrywanych, czy wobec ukrywających. Zginęli razem, Polacy i Żydzi.



Źródło: Gość Niedzielny.

Spoty telewizyjne

Kandydaci Prawicy Rzeczypospolitej w okręgach