Publikacje

19.10.2012 | autor: Marian Piłka

Marian Piłka: Marsz aborcjonistów

W tym roku także, Święto Niepodległości stanie się świadkiem zasadniczych sporów ideowych i politycznych. Oprócz już tradycyjnego Marszu Niepodległości organizowanego przez młodzież narodową, zorganizowane będą burdy przez obyczajowych neobolszewików oraz marsz prezydencki przeciwstawiony Marszowi Niepodległości, który usiłuje się organizować pod rzekomym patronatem kombatantów. Burdy lewackich bojówkarzy usiłujących nie dopuścić do uczczenia narodowego święta, nie tylko okazały się nieskuteczne w poprzednich latach, ale skompromitowały zarówno ich uczestników, jak i ich medialnych promotorów. Ta antynarodowa hałastra ukazała w całej pełni, swe nihilistyczne i odrażające oblicze.



Marsz Niepodległości bowiem stał się katalizatorem odradzania polskiego patriotyzmu. To w starciu z otwarcie antynarodową propagandą dominujących mediów skierowaną przeciwko prawu Polaków do świętowania własnego narodowego święta, miliony naszych rodaków, uświadomiło sobie, z całą ostrością, charakter medialno-polityczny establishmentu. To właśnie w proteście przeciwko temu establishmentowi i jego polityce, dziesiątki tysięcy Polaków demonstrowało swój patriotyzm w ubiegłym roku. To właśnie w młodym pokoleniu wychowanym już w Polsce niepodległej, pokoleniu nie obciążonym kompleksami komunistycznego zniewolenia i nie ulęgającym antypolskim fobiom dominujących mediów, następuje odradzanie się polskiego patriotyzmu. Jest to wyraz sprzeciwu wobec poniżającej nasz kraj polityki wyzbywania się atrybutów suwerenności i satelickiej postawy wobec "możnych tego świata', zwłaszcza sprzeciw wobec pełnej uniżoności i pozbawionej godności polityki wobec hegemonialnych roszczeń naszego zachodniego sąsiada. To także sprzeciw wobec dekadencji współczesnej kultury i narodowego wykorzenienia. To wyraz autentycznego głodu wartości w młodym pokoleniu, wyrażającym się także w odrodzeniu ortodoksyjnego i tradycyjnego katolicyzmu, wyrażającym się w przywróceniu norm moralnych jako podstawy narodowego ładu. To odrodzenie narodowe, choć już bardzo wyraźne i zdecydowane, jest jeszcze na wstępnym etapie, etapie budowania swojej patriotycznej tożsamości. Ale nie ulega wątpliwości, ze jest to narastający proces, obejmujący także starsze pokolenia. To młode pokolenie jest już uodpornione na stygtyzujacą postawy patriotyczne publicystykę Gazety Wyborczej i media jej pochodne. To proces, który doprowadzi także do zasadniczych przewartościowań postaw kulturowych i w konsekwencji, zmian na scenie politycznej.



To odrodzenie narodowe usiłowano skompromitować i zablokować. Ale wobec ewidentnej klęski akcji propagandowej Gazety Wyborczej, obyczajowych neobolszewików oraz sprowadzonych do pomocy niemieckich bojówkarzy, do akcji postanowił wkroczyć osobiście prezydent Komorowski. To on chce stanąć dziś na czele marszu "niepodległości" i swym pastiszowym, kotylionowym patriotyzmem zablokować proces odrodzenia narodowego. Kotylion ma zastąpić narodową politykę, ma zasłonić politykę likwidowania waluty narodowej, pakt fiskalny , wyzbywanie się na rzecz Unii atrybutów suwerenności państwowej, satelicką wobec Niemiec politykę naszego państwa.



W tym roku święto 11 listopada będzie świadkiem zasadniczego sporu politycznego na ulicach Warszawy, nie tylko politycznego, ale także światopoglądowego i cywilizacyjnego. Z jednej strony będzie marsz Niepodległości organizowany przez środowiska patriotyczne, demonstrujące wole odrodzenia narodowego, konieczność obrony suwerennych praw Rzeczpospolitej, przezwyciężenia kulturowej dekadencji i narodowego wykorzenienia, oraz odbudowy ładu państwowego na moralnych fundamentach. Z drugiej strony odbędzie się marsz 'prezydencki'. Te marsze odbędą się w szczególnej atmosferze wywołanej skandalicznym wystąpieniem prezydenta Komorowskiego w obronie nieludzkiego "prawa' pozwalającego mordować w polskich szpitalach, chore nienarodzone dzieci, a także bezprzykładną tyranią moralna premiera Tuska i kierownictwa klubu parlamentarnego PO, wywieraną na posłów własnej partii aby przestali bronić życia nienarodzonych chorych dzieci.



Obowiązkiem prezydenta Rzeczpospolitej jest nie tylko obrona suwerenności państwa, czy budowanie wspólnoty narodowej. Jest także obrona ładu moralnego i prawa do życia jego obywateli. Jego państwowym i narodowym obowiązkiem jest wsparcie wszelkich działań i inicjatyw zmierzających do zwiększenia nie tylko suwerenności państwa, ale także do zwiększenia poszanowania ładu moralnego, w tym poszanowania życia Polaków, zwłaszcza tych, którzy są najbardziej bezbronni. Dziś nienarodzone, chore dzieci są wyjęte z pod ochrony prawa do życia przysługującego innym polskim obywatelom. To hańba III Rzeczpospolitej. Zapewnienie prawa do życia tym dzieciom, to nie tylko moralny, ale także narodowy i ludzki obowiązek. Bronisław Komorowski występując w obronie nieludzkiego "prawa" zezwalającego na mordowanie tych dzieci, "prawa", którego skutkiem jest śmierć ponad 600 niewinnych dzieci, nie tylko sprzeniewierzył się obowiązkom swego urzędu, ale utracił moralne kwalifikacje do jego sprawowania.



W tej sytuacji "prezydencki" kontrmarsz nabiera szczególnego znaczenia. To nie tylko próba obrony wypreparowanego z powinności narodowych urzędowego "patriotyzmu", czy obrona satelickiej polityki wobec "możnych tego świata" w Unii Europejskiej, ale także obrona nieludzkiego "prawa' do zabijania nienarodzonych chorych dzieci, obrona tej moralnej deprawacji jakim jest "legalna aborcja". Trzeba być wyzbytym elementarnej przyzwoitości, aby twierdzić, że śmierć nienarodzonych, chorych dzieci jest racją stanu, jest racją pokoju społecznego, bronioną przez głowę państwa, jak można świętować niepodległość broniąc prawa do zabijania najbardziej bezbronnych Polaków. Marsz prezydencki będzie manifestacją legitymizacji tej polityki, którą wyraża on sam i kierownictwo jego macierzystej partii. Na ulicach Warszawy będziemy bowiem światkami rzeczywistego sporu o fundamenty moralne naszego państwa. O to, czy ma być ono oparte o wiecznotrwałe zasady moralne i poszanowanie życia każdego człowieka, czy wprost przeciwnie będzie ono oparte o barbarzyństwo aborcyjne. Uczestnictwo w każdym z tych marszów będzie opowiedzeniem się za cywilizacją życia, bądź cywilizacją śmierci. To nie tylko bowiem wybór o cywilizacyjny charakter naszej narodowej przyszłości, to wybór o życie. Wybór o życie każdego konkretnego polskiego dziecka, które jest rozrywane na strzępy w polskich szpitalach. Uczestnictwo w prezydenckiej inicjatywie to, pod płaszczykiem "patriotycznej" manifestacji rozgrzeszenie prezydenta z jego nieludzkiej postawy i dostarczenie swoistego 'moralnego' alibi dla jego polityki. Na tych , którzy opowiadają się za zachowaniem tego „kompromisu aborcyjnego" spoczywa bowiem osobista odpowiedzialność, nie tylko za bezpośrednią obronę wyjęcia spod ochrony prawnej życia tych dzieci, a także za ich śmierć w polskich szpitalach. Na rękach obrońców "kompromisu aborcyjnego" jest krew tych pomordowanych dzieci. I nic nie zniesię ich osobistej odpowiedzialności. Marsz "prezydencki" , to w istocie marsz w obronie legitymizacji tego nieludzkiego "prawa' pozwalającego na zabijanie nienarodzonych, chorych dzieci, na zabijanie najmniejszych bezbronnych Polaków. To poparcie dla nieludzkiej polityki prezydenta i premiera w tej sprawie. To marsz aborcjonistów. I taki jest sens "prezydenckiego' kontrmarszu.

Spoty telewizyjne

Kandydaci Prawicy Rzeczypospolitej w okręgach