Publikacje

08.09.2009 | autor: Marek Jurek

Marek Jurek: Medialny pakt Ribbentrop-Mołotow

Zdziwiłem się (najdelikatniej mówiąc) publicznym milczeniem wszystkich ośrodków władzy i polityki w 70-tą rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow, czyli XX-wiecznego rozbioru Polski. W końcu to wydarzenie najbardziej determinujące nieszczęścia naszego kraju w XX wieku. Jedyne wypowiedzi polityków, jakie padły tego dnia, wywołała antypolska kampania w Rosji. Bez niej panowałoby milczenie.



Dlaczego? Pewnie dlatego, że w tym samym czasie stawał polski, medialny pakt Ribbentrop-Mołotow. Rodziło się przymierze oficjalnych wrogów i coś jeszcze więcej. Bo - jak opowiedział „Gazecie Wyborczej” pytany przez nią polityk SLD - cel medialnego paktu „to neutralizacja politycznych konkurentów. Żeby podczas wyborów TVP zachowała równy dystans. To jest dla PiS atrakcyjne, bo skrajnie prawicowi kandydaci, np. Marek Jurek, nie mieliby w TVP żadnych szans. I atrakcyjne dla SLD, bo lewicowe partyjki też nie pokazywałyby się w Wiadomościach”.



Nasz pakt Ribbentrop-Mołotow usunąć ma z życia publicznego „pokraczne bękarty demokracji”. Bo sezony polityczne byłyby tak piękne – gdyby nie opinia publiczna. Zresztą opinii coraz mniej, więc i pogoda dla paktów dopisuje. Tak wygląda natura cezarystycznej polityki. Charles Pasqua (człowiek zresztą bardzo sympatyczny) miał kiedyś powiedzieć: „jeśli de Gaulle zostałby komunistą, ja też byłbym komuchem”. Tak mówią – by użyć prezydenckiej formuły – „ludzie z kategorii wiernych”.





Skomentuj - Blog Marka Jurka, 8 września 2009 r.

Spoty telewizyjne

Kandydaci Prawicy Rzeczypospolitej w okręgach