Publikacje

22.08.2017 | autor: Marek Jurek

Gość Niedzielny - Marek Jurek: Dwulecie Prezydenta

Jest tylko jeden urząd, który bezpośrednio ucieleśnia Państwo.



Zacznijmy od rzeczy oczywistej, bo oczywistości, jak powietrza, najczęściej nie zauważamy. Pierwszym i kluczowym osiągnięciem prezydenta Andrzeja Dudy jest zwycięstwo w wyborach prezydenckich i – w konsekwencji – decydujący wkład w odwrócenie kierunku polityki polskiej. Jarosław Kaczyński zrezygnował z powtórnego startu w wyborach prezydenckich, gdyż nie widział możliwości wygranej, i był to wówczas nastrój powszechny, również na prawicy. Andrzej Duda wystartował i wygrał. Bez tego kluczowego faktu dziś sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.



Komentatorzy powszechnie dzielą jego prezydenturę na dwa okresy – przed wetem wobec ustaw sądowych i po nim. Wskażmy jednak wspólny mianownik. W wielomiesięcznym wspieraniu rządu należy widzieć więcej niż polityczne zaniechania. Stanisław Cat-Mackiewicz podaje przykłady głów państw (choć z reguły koronowanych), które postanowiły przede wszystkim wspierać powołany przez siebie rząd – jak Ludwika XIII wobec Richelieu czy Wilhelma I wobec Bismarcka. Prezydent politykę PiS wspierał z ogromnym samozaparciem, mimo widocznych – na przykład w sprawie Trybunału Konstytucyjnego – wątpliwości. Niestety, PiS tak przyzwyczaił się do tego poparcia, że przy pierwszej różnicy zdań potraktował Prezydenta po prostu jak jednego z polityków większości. Kontrorędzie pani premier Szydło było najbardziej spektakularną, choć bynajmniej nie najbardziej drastyczną reakcją. Ci, do których zaufania Prezydent miał największe prawo – fatalnie zdali egzamin z szacunku po prostu dla Państwa.



Osobista rola Prezydenta najbardziej uwyraźniła się w polityce zagranicznej. Deklaracja bukaresztańska środkowoeuropejskich państw NATO znakomicie rozszerzyła solidarność naszego regionu na kwestie bezpieczeństwa, choć tak często wróżono, że nie wyjdzie ona poza wspólne stanowisko w sprawach imigracji. Również wizyta prezydenta Trumpa w Warszawie pokazała, że mimo wszystkich napięć między USA a państwami dominującymi w Unii Europejskiej – Polska jest w stanie budować bezpośrednie relacje z najważniejszymi partnerami.



Prezydent również wyróżnił się na kluczowym polu spraw cywilizacji chrześcijańskiej, choć w tej sprawie nie były to działania wystarczające. Orędzie Prezydenta na 1050. rocznicę chrztu Polski odbiło się szerokim echem w środowiskach katolickich w Europie. Tym bardziej szkoda, że mimo apeli (również w tym miejscu) jubileuszowym obchodom nie nadano wymiaru międzynarodowego. Była to znakomita okazja, by o wierności cywilizacji chrześcijańskiej powiedzieć wspólnie z Węgrami i być może innymi państwami Europy Środkowej. Polska może być liderem opinii chrześcijańskiej w Europie, organizując skuteczną opozycję wobec ataków na religię, rodzinę i prawo do życia. Jeśli nie podejmiemy tej roli odważnie – będziemy i tak pod nieustającą presją. Do rangi symbolu (na tle nieobecności premier, marszałków izb, liderów partyjnych) urasta obecność Prezydenta w czasie ogłoszenia Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana w naszej Ojczyźnie. Szkoda jednak, że Prezydent nie zdecydował się (o co apelowałem) na oficjalne orędzie w czasie ataków na prawo do życia, by przypomnieć, że debata o praktycznych rozwiązaniach chroniących życie musi toczyć się w świadomości faktu, że chodzi – jak to potwierdził Trybunał Konstytucyjny 28 maja 1997 roku – o niezbędny warunek funkcjonowania praworządnej demokracji.



Dziś komentatorzy zastanawiają się, jak dalej potoczy się polityka Prezydenta w planie wewnętrznym, w polityce krajowej. Wydaje się, że Andrzej Duda ma przed sobą cztery drogi. Pierwsza to założenie, że wobec niepewnego poparcia PiS ta kadencja może nie mieć kontynuacji i chodzi przede wszystkim o to, by ją dobrze wypełnić, skupiając się po prostu na wykonaniu podjętego mandatu. Druga to wiara, że dwukrotna interwencja skutecznie przypomni partii PiS o konstytucyjnych uprawnieniach Prezydenta i nakłoni władze partyjno-rządowe do uwzględniania jego stanowiska za każdym razem, gdy Prezydent będzie zwracał uwagę na ważne elementy interesu publicznego. Trzecia to budowanie własnego obozu poprzez odwołanie się do wszystkich wyborców, którzy poparli go 24 maja 2015 roku. Czwarta to balans między rządem i opozycją, odnoszenie własnej roli arbitra przede wszystkim do głównych sił politycznych.



Każdy z nas ma zapewne swoje wyobrażenia o tym, która z tych dróg jest najbardziej właściwa dla dobra wspólnego Polski i która jest realna. Decyzje będzie podejmował Prezydent. I niezależnie jakie podejmie (choć drogi te również się krzyżują) – zawsze należy okazywać szacunek jego osobie i jego urzędowi. Tym bardziej – im bardziej inni o tym zapominają.•



Źródło: Gość Niedzielny.

Spoty telewizyjne

Kandydaci Prawicy Rzeczypospolitej w okręgach